środa, 17 lipca 2013

Czy duchy istnieją?

Widzisz ducha?
Pod wpisem dotyczącym zagadki Diatłowa przeczytałem ostatnimi czasy dwa niezwykle inspirujące komentarze. Pierwszy napisany przez Anonima 24 lutego o treści "Duchy kuźwa (...) jak tajemnica niewyjaśniona to pewnie duchy. Dobre sobie", drugi, także anonimowy wpis, tyle że z 11 lipca: "Nie ćpej".

Odkładam zatem narkotyki na półkę i napiszę coś pseudonaukowego. Na temat duchów właśnie. Istnieje pewna teoria, całkiem logiczna zresztą, zgodnie z którą, byty pochodzące z czwartego wymiaru (zwane czasem duchami, ale też aniołami, elfami, wampirami, strzygami etc.) mogą istnieć. Ich problem polega na tym, że są dla nas niewidzialne...




W 1884 roku społeczną satyrę w formie noweli pod tytułem "Flatland, a Romance of Many Dimensions" napisał średnio znany poza Wielką Brytanią Edwin Abbott Abbott (jego drugie imię wskazuję na to, że smykałkę do satyry odziedziczył po rodzicach). Można ją przeczytać w języku angielskim o tu. Ja natomiast spotkałem się z jej treścią za pośrednictwem edukacyjnego przedstawienia pokazywanego w Centrum Nauki Kopernik. Celem autora było wytknięcie przywar wiktoriańskiej arystokracji, jego dziełko stało się jednakże przyczynkiem dla rozważań natury filozoficznej oraz teologicznej. I o tychże właśnie chcę opowiedzieć.

Otóż bohaterami noweli są istoty zamieszkujące dwuwymiarowy świat (oryg. flatland), które w polskim tłumaczeniu nazwane zostały płaszczakami. Mają różne kształty, zdarzają się okręgi, trójkąty, prostokąty etc. Posiadają także swoje mierzalne wielkości, takie jak długość, szerokość, pole powierzchni czy obwód. Z racji faktu, że mieszkają w świecie takim jak kartka papieru to nie posiadają wysokości, są płaskie -  czyli nie posiadają objętości. No i teraz najważniejsze pytanie: w jaki sposób płaszczaki postrzegają świat? Jeżeli nie znasz odpowiedzi na to pytanie, to proponuję Ci prosty eksperyment. Narysuj na papierze trójkąt, połóż głowę na stół i spróbuj spojrzeć oczami tegoż trójkąta. Co zobaczysz?

Autor rys. E.A. Abbott
W miarę pochylania głowy widok będzie się spłaszczał. Gdybyśmy byli w stanie spojrzeć z perspektywy istoty dwuwymiarowej, naszym oczom ukazał by się zamiast trójkąta taki oto widok:


 

Płaszczaki widzą tylko idealnie proste odcinki, nic mniej, nic więcej. Mogą te odcinki być dłuższe, krótsze, czarne, kolorowe, ale nic poza tym. Co zatem się stanie gdy istota z drugiego wymiaru napotka na swojej drodze istotę z trzeciego wymiaru? Jak myślicie, co zobaczyłby narysowany przez was trójkąt gdyby miał oczy? Bylibyście dla niego jedynie kolorowym odcinkiem, byty egzystujące w drugim wymiarze, swymi zmysłami nie są w stanie ogarnąć życia trójwymiarowego, jest dla nich zbyt rozbudowane.

Idąc dalej tym tokiem rozumowania, dochodzimy w końcu do pytania: a co się stanie wtedy, gdy człowiek, istota z trzeciego wymiaru, napotka na swojej drodze stworzenie czterowymiarowe (np. ducha)? Odpowiedź jest prosta: nic się nie stanie, ponieważ zgodnie z teorią Abbotta jesteśmy w stanie patrzeć jedynie trójwymiarowo, nasz umysł nie jest w stanie pojąć czwartego wymiaru, nie możemy go dostrzec. Co innego gdy czterowymiarowy byt będzie chciał wpłynąć na nasze życie - to jest możliwe, tak samo jak to, że my możemy zgnieść kartkę na której narysowaliśmy nasz dwuwymiarowy trójkąt.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz